Padwa – jedna z najbliższych

Pojęcie bliskości można interpretować na trzy przynajmniej sposoby. Bliskość może dotyczyć przestrzeni fizycznej, sfery życia społecznego albo duszy (psychiki, jak kto woli). Może też łączyć wszystkie te aspekty w spójną całość.

Do Włoch z Polski najbliżej i najniżej dostać się można przez przełęcz Tarvisio (754 m n.p.m.) w wapiennych Alpach Julijskich, wiodących swą nazwę od Juliusza Cezara. Pierwszym spośród najbardziej znanych miast, w głąb lądu na zachód Italii, jest Padwa.

Choć Padwa jest dziś niedużym miastem (niewiele ponad 200 tys. mieszkańców liczącym), to w historii kultury europejskiej zajmuje prawdziwie poczesne miejsce. Także kultury polskiej.

Padwa jest, wedle legendy, miastem znacznie starszym od Rzymu. Miała zostać założona w 1185 r. p.n.e. przez Antenora (jego symboliczny grobowiec można znaleźć w centrum miasta), doradcę Priama, którego Achajowie oszczędzili w wojnie z Troją, a który ze swymi wojskami i przy pomocy Wenetów pokonał Euganejczyków, lud zamieszkujący tamtejsze okolice (po nich też swym epitetem dysponuje region Wenecji Euganejskiej i, leżące na południowy zachód od Padwy, powulkaniczne Wzgórza Euganejskie). Według niektórych domysłów, rzeczeni Wenetowie mieli współtworzyć naszą polskość.

Bliższe, historyczne już związki Patavium z Polakami miały się zacząć dopiero w wieku XIII, by trwać po dziś dzień. W 1222 roku zbuntowani studenci i niektórzy profesorowie z Bolonii, domagający się wolności, założyli w Padwie „wolny” uniwersytet. Wśród pierwszych przyciągniętych przezeń studentów byli także przybysze z Polski, przede wszystkim duchowni. W kolejnych wiekach było ich coraz więcej, aż do kulminacji w wieku XVII z 1600 studentami z naszego kraju (w wieku wcześniejszym – 1400). Tworzyli oni dobrze zorganizowaną wspólnotę, a w ramach Uniwersytetu zyskiwali sobie szacunek tak, że czterech było nawet jego rektorami (z Janem Zamoyskim na czele,
którego popiersie znajduje się w Sali Czterdziestu sławnego Pałacu Bo, historycznej siedziby uczelni). Spomiędzy tej akademickiej polskiej nawały wspomnijmy Pawła Włodkowica, Mikołaja Kopernika, Klemensa Janickiego, Jana Kochanowskiego i jego bratanka Piotra, Marcina Kromera, Łukasza Górnickiego, Szymona Starowolskiego, braci Opalińskich czy Jerzego Ossolińskiego.

Ale Padwa to nie tylko Uniwersytet. Największym z miejskich placów we Włoszech (zaledwie 90 tys. m², znacznie mniej od warszawskiego Placu Defilad) jest Prato della Valle. Niegdyś bagnista łąka w pobliżu bazyliki św. Justyny została z końcem XVIII wieku zamieniona w eliptyczny plac ze sztuczną wyspą pośrodku (z fontanną w centrum) i czterema mostkami ponad fosą. Wokół postawiono liczne rzeźby historycznych i mitycznych postaci. Wśród nich, w wewnętrznym pierścieniu, przy południowym obelisku od strony wschodniej alejki stoją – także wcześniej studenci tego miasta –
wąsaty Jan III Sobieski i transylwańczyk Stefan Batory. Zlecenie rzeźbiarzowi znanemu jako Torretto wystawił na obu poprzedników król Stanisław August Poniatowski.

Niedaleko najstarszego na świecie Ogrodu Botanicznego (1545) wznosi się potężny kompleks papieskiej Bazyliki „del Santo” (Świętego i jednocześnie – z włoskiego skrótu – Świętego Antoniego). To miejsce duszpasterskiej działalności i pochówku jednego z najbardziej znanych i najpowszechniej czczonych świętych chrześcijaństwa. Już przy wejściu do Bazyliki, na ścianie lewej nawy natykamy się na płytę nagrobną, podwójnego doktora padewskiego uniwersytetu Stanisława Fryznekiera, ołtarz poświęcony św. Maksymilianowi Kolbemu (z obrazem Pietro Annigoniego z 1981 r.) i, następnie, na płytę Krzysztofa Sapiehy, podczaszego królewskiego. Św. Maksymilian, franciszkanin, był w Padwie kilkakrotnie w latach 30. XX wieku, tam wyszedł w 1932 roku pierwszy numer jego „Rycerza Niepokalanej” po włosku, tam też rozpoczynały się jego procesy: beatyfikacyjny i kanonizacyjny.

W czwartej z wieńca kaplic za ołtarzem głównym Bazyliki i obok Kaplicy Relikwii znajdujemy kaplicę polską, z końcem XIX wieku poświęconą św. Stanisławowi biskupowi. Obok secesyjnych fresków Tadeusza Popiela ze scenami z życia męczennika ze Szczepanowa oraz wizerunkami polskich świętych i błogosławionych, ołtarza autorstwa Camillo Boito (którego matką była księżna Józefina Radolińska), dwóch popiersi: Jana III (który po wiedeńskiej victorii podarował Świętemu w Jego Bazylice swoją buławę wysadzaną turkusami) i Erazma Kretkowskiego, kasztelana gnieźnieńskiego, zmarłego w
Padwie w roku 1558, są tam i inne polskie pamiątki.

Co najciekawsze, w kaplicznej ścianie tkwi też płyta nagrobna ostatniego z wymienionych Polonusów, w inskrypcji informująca o jego dyplomatycznych podróżach (miał być na dworze sułtana imperium osmańskiego, w Egipcie i Indiach) i o podróży ostatniej – w zaświaty.

Jednak strony, w które zawitał Erasmus Cretcovius , autor kościelnego przecież epitafium ujmuje nie po chrześcijańsku, a – wedle renesansowej mody – przywołując Olimp i wskazując, że zmarły rycerz śmieje się z olimpijskich wyżyn z naszych ludzkich ziemskich trosk (et curas et spes hominum lamentaque rides).

Dwudziestoośmioletnim, dość przewrotnym autorem – i to w swojej pierwszej publikacji – okazał się być niejaki … Jan Kochanowski, takoż, jak wspominaliśmy, student Uniwersytetu w Padwie.

Ot i nie zwyczajne bliskości.

Salvete!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s