Perliste, wiszące ogrody

Zbocza niewysokich Gór Tyburtyńskich, leżących dwadzieścia parę kilometrów na zachód od Rzymu, od XIII wieku p.n.e. zajmuje miasto Tivoli, którego nazwa, podobnie do owych gór, wiedzie początki od greckiej, skopiowanej przez łacińską, nazwy Tibur (niechybnie łączącej się z rzeką, dziś przez nas zwaną Tybrem).

Tivoli, choć wyniesione zaledwie ćwierć kilometra w górę, od zawsze dawało chłodne wytchnienie elitom upalnego, letniego Rzymu. Wpierw imperialnego (u podnóża miasta cesarz Hadrian zbudował swoja sławną Willę), a następnie papiesko-arystokratycznego.

Jednym z członków XVI-wiecznej rzymskiej socjety był Hipolit II d’Este, ferraryjczyk z urodzenia, syn Alfonsa I i Lucrezii z rodu Borgia, wnuk niesławnego Aleksandra VI, który choć już w wieku 10 lat został arcybiskupem Mediolanu, pomimo pięciu prób nigdy nie został papieżem.

Wśród darów losu, którymi też, jako mecenas sztuk wszelakich dzielił się z innymi, otrzymał też w 1550 r. biskupstwo Tivoli, w którym, gwoli swej majętności (ale i po części na kredyt), zapragnął stworzyć unikalny kompleks willowy. Ten jest odtąd zwany Villa d’Este, choć i szereg innych osób, prócz już wówczas kardynała Hipolita, przyczyniło się do jego kształtu.

Pomijając inne smaczne wątki tej historii, dość rzec, że budynek Willi zaprojektował nadworny architekt książąt d’Este Alberto Galvani. Ale nie budynek jest tam ważny. Ważna jest woda.

Jako zaś, że woda zgodnie z prawem grawitacji upływa (choć u Mauritsa C. Eschera w „Wodospadzie” ewidentnie i bez pomp płynie pod górę), trzeba aż było zmienić bieg rzeki Aniene, dopływu Tybru, by zabezpieczyć kaskady ogrodów Willi. A wszystko to przez fantazję Pirro Ligoria (wspomnianego przy okazji tekstu o Bomarzo), który miał urządzić dla kardynała „wodny raj”.

Ten polihistor zaprojektował jedyną w swoim rodzaju hydraulikę 3.5-hektarowych ogrodów, perliście tryskających (niekiedy z zaskoczenia, niekiedy dmąc w organy), a w końcu jednak ociekających 45 metrów w dół wodą spod stóp Willi. To 50 fontann, 255 kaskad, 250 strumyków i 60 basenów!!!

Jeśli chce się (nie tylko w czas zarazy) odczuć nieco atmosfery tego miejsce to warto posłuchać Ferenca Liszta Les jeux d’eaux à la Villa d’Este i Aux cyprès de la Villa d’Este, a także obejrzeć film pt. Eaux d’artifice Kennetha Angera z 1953 r.

Osławione wiszące ogrody babilońskiej Semiramidy nie mogły być bardziej kunsztowne. Na pewno nie były zaś tak perliste!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s